Bocheński Adam - * * * [Ilekroć odsuwam przestrzeń od lustra]
Ilekroć odsuwam przestrzeń od lustra
Pogrążam swą swobodę w utopii
Lgnę przechodząc dalej na drugą stronę
Jak Alicja w krainie czarów
Pozbawiam ten świat trosk i zmartwień
Nie ma jutra - carpe diem - szepczę
A szepcząc krzyczę - przeraźliwie krzyczę
Porzucając zgiełk tego świata
Mamrocząc sobie do ucha
Usypiam w swych ramionach
Chłonąc kolejne to stopnie nirwany
Odkrywając nową niepojętą drogę
Pogrążam swą swobodę w utopii
Lgnę przechodząc dalej na drugą stronę
Jak Alicja w krainie czarów
Pozbawiam ten świat trosk i zmartwień
Nie ma jutra - carpe diem - szepczę
A szepcząc krzyczę - przeraźliwie krzyczę
Porzucając zgiełk tego świata
Mamrocząc sobie do ucha
Usypiam w swych ramionach
Chłonąc kolejne to stopnie nirwany
Odkrywając nową niepojętą drogę
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
bezsilność
bezsilność
Pozostałe wiersze autora:
"O 4 nad ranem" Natalii
* * * [Ciężko jest mi we wnętrzu]
* * * [Ilekroć odsuwam przestrzeń od lustra]
Czarno-biała monotonia"
Erotyk dla B.
Kamień
List do przyjaciela
O człowieku, który nie mógł latać
Rozlany błękit na ziarnach ze złota
Spełnienie
W rytm pojęcia
Wędrówka dusz
Ze mną w okolicy
Żeglarz widnokręgu
"O 4 nad ranem" Natalii
* * * [Ciężko jest mi we wnętrzu]
* * * [Ilekroć odsuwam przestrzeń od lustra]
Czarno-biała monotonia"
Erotyk dla B.
Kamień
List do przyjaciela
O człowieku, który nie mógł latać
Rozlany błękit na ziarnach ze złota
Spełnienie
W rytm pojęcia
Wędrówka dusz
Ze mną w okolicy
Żeglarz widnokręgu